Co już działa

To nie jest cmentarzysko zapomnianych projektów. To biblioteczna półka ze sprawdzonymi narzędziami: programami, warsztatami, scenariuszami i rozwiązaniami, które przeszły test w realu, nadal działają albo mogą wracać w nowych odsłonach. Bierzcie i czerpcie z tego wszyscy – a jeśli coś z tego może pomóc też u Was, piszcie śmiało.

Warsztaty i zajęcia

Samoobrona dla kobiet – zdjęcie z warsztatów

Samoobrona dla kobiet

Krótkie, scenariuszowe zajęcia, na których kobiety uczą się rozpoznawać intencje napastnika, reagować na przemoc i wykorzystywać swoje realne możliwości.

Status: Aktywny na zlecenie.
Projekt uruchamiany dla konkretnej grupy / instytucji.

Odbiorcy: Kobiety.

Rodzaj: Warsztaty.
Cykl dostosowany do potrzeb konkretnej grupy.


Problem:
W sportach walki obowiązują zasady fair play: podział na płeć, kategorie wagowe, reguły bezpieczeństwa. Na macie spotykają się osoby w podobnym wieku, wadze i poziomie wyszkolenia. W realnym ataku wygląda to zupełnie inaczej – napastnik wybiera ofiarę, którą postrzega jako słabszą i mniej groźną.

Klasyczna samoobrona często zakłada, że kobieta ma „nauczyć się bić” tak samo jak mężczyzna. Te same techniki, te same schematy. Tymczasem w sytuacji realnego zagrożenia kluczowe stają się trzy rzeczy:

  • psychologia napastnika – czego szuka, czego się spodziewa, jak „czyta” ofiarę,
  • reakcja ciała na przemoc – zamrożenie, panika, chaos,
  • umiejętność rozpoznania zagrożenia zawczasu i przerwania scenariusza „ofiary”, zanim dojdzie do fizycznego ataku.

Brakuje miejsca, w którym kobieta nie tylko „nauczy się kilku chwytów”, ale przede wszystkim zrozumie mechanizmy przemocy i swoją własną reakcję na agresję.


Potrzeba:
Kobiety potrzebują prostych, realnych strategii i narzędzi, które zwiększą ich poczucie bezpieczeństwa i sprawczości – zamiast „ładnych technik z maty”, które działają tylko w warunkach sali treningowej.

Warsztaty łączą pracę nad psychologią napastnika z prostą samoobroną fizyczną, opartą na realnych scenkach i symulacjach – nie na macie sportowej, tylko w sytuacjach bliskich codzienności: klatka schodowa, impreza, powrót do domu.

  • zamiast udawać „równość na ringu” – przyjmujemy fakt nierówności siły i szukamy realnych strategii dla kobiety,
  • skupiamy się na tym, dlaczego napastnik wybiera daną osobę i jak nie dać się wcisnąć w rolę „idealnej ofiary”,
  • ćwiczymy zachowania, które mogą przerwać atak zanim dojdzie do pełnej przemocy (postawa, głos, dystans, zachowanie niezgodne z oczekiwaniami napastnika),
  • pracujemy z naturalną reakcją ciała – uruchamiamy energię „ucieczka lub walka”, żeby zamrożenie nie przejęło kontroli,
  • wybieramy kilka konkretnych technik fizycznych, które nie wymagają „umiejętności bicia się”, ale dają szansę na wyrwanie się i ucieczkę.

Praca odbywa się na scenkach i symulacjach, które są szczegółowo omawiane. Uczestniczki same dochodzą do rozwiązań, które dla nich są skuteczne, zgodne z ich psychiką i ciałem oraz realne do użycia w sytuacji stresu.

Najtrudniejszym, ale ważnym elementem jest zmierzenie się z tym, jak ciało i głos reagują na przemoc i agresję, oraz równoległa nauka „czytania” intencji napastnika i niepozwolenie, by zrobił z kobiety taką ofiarę, jakiej oczekuje.

Ojcowie z dziećmi – zdjęcie z warsztatów

Aktywny Tata

Zajęcia ruchowe, na których ojciec i dziecko są razem: w zabawie, zmęczeniu, potykaniu się i radości – zamiast tylko „odwozić na trening”.

Status: Zawieszony.

Odbiorcy: Ojcowie i ich dzieci.

Rodzaj: Zajęcia ruchowe.
Struktura stała, aktywności dobierane wspólnie przez grupę.


Problem:
Ojcowie często są obecni w życiu dziecka „technicznie” – odwożą na zajęcia, patrzą z boku, organizują logistykę. Brakuje im czasu i przestrzeni, w których naprawdę są z dzieckiem: w ruchu, zabawie, wysiłku, przegranej i wygranej. Dziecko rzadko ma okazję zobaczyć, jak tata bawi się, męczy, przewraca i podnosi.

Dzieci jednocześnie bardzo potrzebują kontaktu z dorosłymi mężczyznami w bezpiecznym, „żywym” kontekście – zobaczyć, że dorosły facet też się poci, męczy, śmieje, potyka i radzi sobie z porażką. Tymczasem świat dorosłych mężczyzn bywa dla dziecka niewidoczny: ojciec jest w pracy albo zajęty obowiązkami.


Potrzeba:
Ojcowie potrzebują przestrzeni, w której mogą budować relację z dzieckiem przez wspólną aktywność, a nie tylko przez „organizowanie zajęć”. Dzieci potrzebują czasu tylko z tatą – biegania, wygłupów, oswajania się z dorosłym męskim światem w bezpiecznej, pełnej zabawy atmosferze.

„Aktywny tata” to zajęcia, w których ojciec i dziecko są razem na „placu zabaw”, a nie po dwóch stronach sali. Stała struktura spotkań daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie narzuca jednej formy aktywności – każdy uczestnik może wnieść swoje pomysły i energię.

  • dużo wspólnej zabawy: bieganie, turlanie, proste zadania ruchowe, mini-wyzwania ojciec–dziecko,
  • akceptacja niedoskonałości – tata nie musi być superbohaterem, może się zmęczyć, potknąć, przegrać,
  • praca na emocjach – dziecko widzi, jak tata radzi sobie z porażką i jak cieszy się z wygranej,
  • ojciec w różnych rolach: opiekuna, motywatora, partnera w zabawie, w zależności od sytuacji,
  • obecność grupy mężczyzn – dzieci biegają i szaleją w towarzystwie dorosłych facetów, oswajając się z męskim światem.

Ten czas jest z założenia zarezerwowany tylko dla ojca i dziecka – bez telefonów, bez „załatwiania spraw przy okazji”, bez roli widza. Tata jest w środku zabawy, razem z dzieckiem.

Samoobrona dla kobiet – zdjęcie z warsztatów

Profilaktyka przemocy dla młodzieży

Warsztaty dla nastolatków, które uczą rozładowywać napięcie, nazywać emocje i rozumieć, gdzie kończy się żart, a zaczyna przemoc.

Status: Aktywny na zlecenie.
Projekt uruchamiany dla placówek pracujących z młodzieżą.

Odbiorcy: Młodzież.
Grupy wychowawcze, domy dziecka, świetlice, kluby młodzieżowe.

Rodzaj: Warsztaty.
Cykl dostosowany do konkretnej grupy.


Problem:
Nastoletni chłopcy żyją w napięciu między potrzebą bezpieczeństwa a presją, by grać twardzieli. Zamiast mówić o swoich emocjach i lękach, chowają je za agresją, pozą i atakiem. W grupach ryzyka napięcie jest jeszcze większe: ostre żarty, wyśmiewanie, szybkie przejście od „zabawy” do realnej przemocy.

Brakuje narzędzia, które pozwoliłoby im rozładować to napięcie w kontrolowany sposób, zobaczyć własne reakcje z boku i zrozumieć, gdzie kończy się żart, a zaczyna agresja i przemoc.


Potrzeba:
Młodzi potrzebują przestrzeni, w której mogą użyć siły i energii bez konsekwencji przemocy, dostać pozytywny feedback niezależnie od pozycji w grupie, nauczyć się nazywać emocje i zrozumieć, skąd bierze się agresja – zarówno u nich samych, jak i u innych. Potrzebują też prostych strategii: co robić, gdy „mnie niesie” i jak reagować jako świadek sytuacji przemocowej.

Warsztaty zaczynają się od tego, co dla nastolatków jest naturalne – ruchu, siły, walki – ale w pełni kontrolowanej formie. Prowadzący jest opancerzony, uczestnicy mają podstawowe ochraniacze, a zasady są proste: jest „stop”, nie ma wyśmiewania walczących, jest doping i brawa dla każdego, kto wchodzi.

  • bezpieczna fizyczna rywalizacja z trenerem zamiast realnych bójek między sobą,
  • po każdej części ruchowej – krąg, w którym chłopaki opisują swój stan i uczą się nazywać emocje,
  • analizowanie sytuacji z grupy: gdzie kończy się żart, a zaczyna agresja i przemoc,
  • rozumienie motywów agresorów (potrzeba pokazania się, podniesienia pozycji, maskowania lęku),
  • rozmowa o roli świadków – jak mogą przerwać spiralę, odciągnąć uwagę, dać czas na ochłonięcie,
  • wprowadzanie zamienników zachowań: co mogę robić zamiast uderzyć, wyśmiać, upokorzyć, kiedy czuję, że mnie „wkurwia”.

Celem jest nie tylko „rozładowanie energii”, ale stopniowe rozbrajanie mechanizmów przemocy: od ciała, przez emocje, aż po świadome wybory zachowań.

Holownik rozwojowy – rozmowa z grupą nastolatków

Holownik rozwojowy

Indywidualne i grupowe spotkania dla młodych ludzi, którzy chcą czegoś więcej niż „jakoś to będzie” – pomagają urealnić plany, wyznaczyć kierunek i poukładać małe kroki zamiast wpadać w byle jakie tory.

Status: Aktywny na zlecenie.
Projekt uruchamiany dla konkretnych osób lub grup (np. przez poradnie, domy dziecka, świetlice, kluby).

Odbiorcy: Nastolatkowie i młodzi dorośli, którzy szukają swojego kierunku.
Osoby na starcie dorosłości, często z trudniejszym backgroundem.

Rodzaj: Mentoring / warsztaty rozwojowe.
Praca indywidualna i grupowa, w zależności od potrzeb.


Problem:
Wielu młodych ludzi wchodzi w dorosłość bez realnych punktów odniesienia: bez planu, bez kogoś, kto pomoże im poukładać „co dalej”. Z jednej strony nosi ich do samodzielności, z drugiej – jedyne znane scenariusze to praca „byle gdzie”, ucieczka z domu, albo powrót do starych torów: używki, przemoc, kradzieże, rozboje.

W grupach ryzyka (domy dziecka, młodzież z trudnych środowisk) dochodzi do tego brak dorosłego, który spokojnie, bez moralizowania, pomoże urealnić marzenia, nazwać potrzeby i zobaczyć, jakie kroki są w ogóle możliwe. Młodziak ma energię, ale nie ma mapy – a wtedy łatwo wrócić do tego, co znane, nawet jeśli destrukcyjne.


Potrzeba:
Młodzi potrzebują holownika – kogoś, kto nie wchodzi w rolę terapeuty ani rodzica, tylko pomaga trzymać się kursu: nazwać potrzeby, cele, zasoby, ograniczenia i zamienić to na konkretne, małe kroki.

Potrzebują bezpiecznej przestrzeni, w której mogą:

  • głośno powiedzieć, czego chcą od życia (nawet jeśli brzmi to „naiwnie”),
  • zobaczyć, co jest realne tu i teraz, a co wymaga przygotowania,
  • odróżnić to, co lubią robić, od tego, czym naprawdę chcą się zajmować,
  • zbudować dla siebie prosty harmonogram / plan, który nie rozsypie się po pierwszym potknięciu.

Jak działa holownik rozwojowy:
Pomysł narodził się w trakcie stażu psychologiczno–rozwojowego z młodzieżą, kiedy jedna z psychoterapeutek zaproponowała, żebym został „holownikiem” dla chłopaka z jej terapii – młodego „skina”, który chciał się wyprowadzić z domu i „iść na budowę”, choć realnie nie miał na to warunków.

Moim zadaniem było urealnienie i osadzenie go w rzeczywistości, z jednoczesnym pobudzeniem wyobraźni na temat własnego rozwoju. Z pomocą przyszły klasyczne narzędzia:

  • praca na potrzebach i celach,
  • mapowanie zasobów, mocnych i słabych stron,
  • tworzenie prostych harmonogramów i małych kroków,
  • szukanie punktów odniesienia w czasie („gdzie chcesz być za rok, dwa, pięć, dziesięć lat?”).

Kluczowe było to, że w tej relacji nie wchodziłem w kompetencje terapeutki – terapia szła swoim torem, a ja byłem kimś w rodzaju holownika, który pomagał trzymać się szlaku, nawet gdy coś nie działało albo pojawiały się pokusy, żeby zjechać w stare tory.

Z czasem ta forma pracy została przeniesiona także na warsztaty grupowe – dla młodzieży, która niekoniecznie wymagała profilaktyki przemocy, ale czuła, że chce „czegoś więcej” od życia. W grupie pojawiała się dynamika, zadania, współpraca, a między spotkaniami – przestrzeń na indywidualne decyzje.

Dla osób, które nie chcą lub nie mogą pracować w grupie, holownik rozwojowy funkcjonuje także w formie spotkań indywidualnych. Bywa, że ktoś z uczestników warsztatów potrzebuje dodatkowego 1:1 – np. gdy próbuje wyznaczyć sobie własną ścieżkę kariery.

Praca często zaczyna się od zasobów i pasji lub wyobrażenia siebie w przyszłości. Na tej bazie wspólnie dochodzimy do tego, czym młody człowiek chce się zajmować, co warto rozwijać, a co może zostać w sferze hobby. Nie odkładamy rzeczy, które lubi robić – nadajemy im priorytety i miejsce w jego własnym planie na życie.